Wybierz kontynent

Panoptykon: ustawa implementująca w Polsce DSA jest potrzebna

Żaden polski organ nie może skutecznie zakwestionować błędnej decyzji platformy cyfrowej o zablokowaniu treści; możliwe to będzie dopiero, gdy w Polsce wejdzie w życie ustawa implementująca unijny akt o usługach cyfrowych (DSA) - powiedziała PAP prezeska Fundacji Panoptykon Katarzyna Szymielewicz.

Fot. Rafał Guz

Fundacja Panoptykon wydała poradnik, w którym informuje, jakie uprawnienia użytkownikom i użytkowniczkom wszystkich platform internetowych przysługują w związku z obowiązywaniem od 2024 roku unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA).

DSA ma m.in. chronić prawo do swobody wypowiedzi przed nadmiernym ograniczaniem ze strony platform, a zarazem – prawo użytkowników i użytkowniczek do prywatności. Ma również wspierać walkę z nielegalnymi treściami w sieci i zabezpieczać przed uzależniającymi funkcjami aplikacji, takimi jak niekończący się feed. Najwięcej obowiązków nakłada na największe platformy internetowe (VLOP-y), czyli m.in. Facebooka, TikToka, X czy YouTube’a.

W Polsce DSA nie zostało jeszcze zaimplementowane. W styczniu br. prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która wdrażała DSA. – W poradniku przypominamy, że DSA jest rozporządzeniem i jako takie obowiązuje w całej Unii. Daje wiele możliwości działania nawet bez tej polskiej implementacji – podkreśla w rozmowie z PAP prezeska Panoptykonu Katarzyna Szymielewicz. – Od miesięcy domagamy się też, żeby Ministerstwo Cyfryzacji i Urząd Komunikacji Elektronicznej zaczęły prowadzić kampanię edukującą o tym, czym jest DSA i jakie możliwości daje polskim obywatelom, na szeroką skalę – zaznacza.

W dostępnym na stronie internetowej Panoptykonu poradniku „Jak DSA chroni cię w sieci” wymienione są działania, które są możliwe już dziś, a także takie, które będzie można podjąć, gdy DSA zostanie zaimplementowane w Polsce. – Nasz przewodnik wyjaśnia, na jakie możliwości działania musimy jeszcze poczekać, a jakie są dostępne już dzisiaj – tłumaczy Szymielewicz.

Jeszcze poczekać musimy między innymi na możliwość zgłaszania naruszeń DSA przez platformy typu Facebook, Instagram, YouTube czy TikTok do krajowego koordynatora ds. usług cyfrowych. Chodzi np. o wykorzystywanie danych wrażliwych do targetowania reklam, moderację treści bez uzasadnienia lub taką, która nosi znamiona dyskryminacji, czy wreszcie zaniechania w moderowaniu i usuwaniu treści naruszających prawo. – Dopóki wdrożenie DSA nie przejdzie przez parlament i prezydenta, zwykły użytkownik platformy internetowej nie ma do dyspozycji instrumentu w postaci takiej skargi – wyjaśnia Szymielewicz.

Urząd Komunikacji Elektronicznej otrzymał wprawdzie – na mocy uchwały rządu – uprawnienia „tymczasowego Koordynatora Usług Cyfrowych”. Dzięki temu polscy urzędnicy mogą brać udział w pracach Europejskiej Rady Usług Cyfrowych.

– Na razie mogą jedynie wysyłać ludzi do Brukseli na posiedzenia Europejskiej Rady Usług Cyfrowych i tam ewentualnie dyskutować o naruszeniach DSA, jakie obserwują w Polsce. Nie mogą jednak formalnie podejmować skarg, jakie wpływają od ludzi. Prezes UKE Przemysław Kuna niedawno przyznał, że takie skargi już do urzędu napływają, ale urząd nic nie może w ich sprawie zrobić, bo nie ma odpowiedniej podstawy prawnej - zwraca uwagę prezeska Panoptykonu.

Dopiero gdy DSA zostanie wdrożone w Polsce, Prezes UKE (ten urząd także docelowo ma pełnić w Polsce rolę koordynatora ds. usług cyfrowych) otrzyma potrzebne uprawnienia. Chodzi nie tylko o rozpatrywanie skarg od ludzi, ale też o certyfikowanie tzw. zaufanych podmiotów sygnalizujących. Ich zadaniem według DSA jest wspieranie walki z bezprawnymi treściami w sieci – wysyłane przez nie zgłoszenia treści łamiących prawo powinny być rozpatrywane przez platformy priorytetowo.

W swoim poradniku Panoptykon wyjaśnia też, co daje status zweryfikowanego badacza - ma on prawo domagać się od wielkich platform ujawnienia wszelkich informacji (również niepublikowanych, wewnętrznych danych), jeśli tylko wykażą, że są one niezbędne do badań prowadzonych w interesie publicznym. Nadawanie takiego statusu polskim badaczom będzie możliwe, kiedy będziemy mieć pełnoprawnego koordynatora.

Jakie są szanse na szybkie wdrożenie DSA w Polsce? Zdaniem Szymielewicz, podzielenie tego, co było w zawetowanej w styczniu ustawie na dwa niezależne projekty – jak zrobiło to ostatnio Ministerstwo Cyfryzacji – realnie te szanse zwiększa.

– W pierwszym projekcie znalazły się wyłącznie procedury niezbędne do implementacji DSA; natomiast drugi projekt zawiera dodatkowe procedury, które mogłyby poprawić standard moderacji treści na platformach internetowych, zarówno jeśli chodzi o ignorowanie przez nie treści bezprawnych, jak i nadmierne blokowanie treści, które prawa nie łamią – wyjaśnia prezeska Panoptykonu.

– Pałac Prezydencki dał wyraźny sygnał, że prezydent nie zamierza blokować samego wdrożenia DSA. Natomiast trudniej może być z procedurą dotyczącą blokowania i odblokowywania treści. Tymczasem nam zależy na tym, żeby politycy doszli do porozumienia, bo przeciągający się brak wdrożenia DSA uderza w prawa Polek i Polaków – podkreśla Szymielewicz.

Zarazem dodaje: – Dziś żaden polski organ nie może skutecznie przyspieszyć ani zakwestionować błędnej decyzji platformy o zablokowaniu treści albo odmowie jej zablokowania. Drugi projekt przygotowany przez Ministerstwo Cyfryzacji daje Prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej prawo rozpatrywania sporów o niesłusznie zablokowane przez platformy treści lub odmowę usunięcia treści łamiących prawo. W Polsce trwają dyskusje, jak ta procedura powinna być zabezpieczona, żeby nie ograniczać wolności wypowiedzi – i to jest punkt, co do którego nie ma zgody prezydenta.

Z powodu braku pełnego koordynatora użytkownicy i użytkowniczki z Polski mogą zwrócić się do jednego z takich organów w innym kraju Unii Europejskiej. Ten brak oznacza też jednak, że polscy użytkownicy i użytkowniczki nie mogą poskarżyć się na inne naruszenia DSA niż te dotyczące moderacji na platformach.

Szymielewicz zapewnia zarazem, że Panoptykon nie zamierza się starać o status zaufanego podmiotu sygnalizującego. - Od początku zajmowaliśmy się ochroną praw i wolności ludzi w zetknięciu z organami państwa i prywatnymi korporacjami, które na masową skalę przetwarzają nasze dane i kształtują przestrzeń cyfrową. W ramach tej misji zabiegamy o gwarancje dla wolności słowa i innych praw, po to, żeby ograniczać ryzyko prywatnej cenzury ze strony platform. Ale nie widzimy się zupełnie w roli arbitra tego, co jest, a co nie jest legalne czy dopuszczalne w sieci. Nie zamierzamy również tworzyć organu pozasądowego rozstrzygania sporów. Każda z tych ról to „praca na pełen etat”, wykraczająca poza naszą misję – zaznacza.

Kilka lat temu, zanim w ogóle pojawiło się DSA, Panoptykon testował polską ścieżkę sądową w imieniu podmiotu pokrzywdzonego przez platformę, wykorzystując Kodeks cywilny. Chodzi o spór z Facebookiem Społecznej Inicjatywy Narkopolityki (SIN) – organizacji pomagającej osobom uzależnionym od substancji psychoaktywnych, której konta i grupy były regularnie blokowane przez platformę. Blokady uniemożliwiały SIN skuteczne docieranie do osób, które najbardziej ich potrzebowały. – Podejmując tę sprawę o charakterze precedensowym, chcieliśmy pokazać, że potrzebna jest niezależna kontrola nad tym, jak platformy internetowe cenzurują treści i blokują konta swoich użytkowników – relacjonuje Szymielewicz.

Dziś nadal, jak przyznaje, zdarzają się w Polsce podobne historie. – Ostatnio na komisji sejmowej ds. dzieci i młodzieży słyszałam, że ofiarą takich arbitralnych blokad padają poradniki dla osób w kryzysie zdrowia psychicznego, zawierające np. porady, do kogo się zwrócić, gdy ma się myśli samobójcze. Za to treści podżegające do samobójstw czy nawet je dokumentujące nie są sprawnie blokowane, bo dla algorytmów ich przekaz jest mniej czytelny. Te przykłady pokazują, że algorytmy nie sprawdzają się w moderacji treści, które trzeba czytać w kontekście, a prywatna cenzura na platformach nadal ma się dobrze i pociąga za sobą realne koszty społeczne – podkreśla Szymielewicz.

Przyznaje zarazem, że to trudny do rozwiązania problem. Nie da się całkowicie wyeliminować nieuzasadnionych blokad, bo decyzje moderacyjne na pierwszej linii są podejmowane automatycznie. Jedyne, co możemy poprawić, to mechanizmy, które pozwolą kwestionować niesłuszne blokady – i to w dniach, a nie w miesiącach czy latach.

Zaś co do procedur sądowych, zdaniem Szymielewicz, nadal możliwe jest ich sensowne zaprojektowanie w Polsce, nawet w ustawie wdrażającej DSA. Panoptykon w ostatniej opinii do projektów Ministerstwa Cyfryzacji zaproponował kompromisowe rozwiązanie sporu o wolność słowa na platformach internetowych: w rękach UKE można pozostawić skargi na niesłuszne blokady i zgłoszenia treści, których nikt nie będzie bronił jako przejawu wolności słowa (np. internetowe scamy i oszustwa) – bo tu liczy się każda godzina. Zaś do sądów przekazywać spory o treści, które testują granice wolności słowa (np. publiczne groźby czy podżeganie do nienawiści). Oczywiście pod warunkiem stworzenia dla nich szybszej ścieżki, bo również tego typu skargi nie powinny czekać na rozstrzygnięcie latami.

Prezeska Panoptykonu zwraca uwagę, że dziś takie postępowanie sądowe może trwać latami, a bez wdrożonego DSA jest jedyną drogą dochodzenia praw dla osób niesłusznie zablokowanych albo pokrzywdzonych przez posty naruszające prawo. – W przewodniku pokazujemy, że ścieżka sądowa w obecnym kształcie to rozwiązanie raczej dla hobbystów, bo nie jest ani szybka, ani tania, ani skuteczna – mówi Szymielewicz. (PAP)

PAP przeanalizowała zjawisko patostreamingu w Polsce oraz próby jego zwalczania.

W serwisie nadaliśmy następujące depesze z cyklu:

W czwartek:

Donate, Fame MMA i Daniel „Magical” – czym jest patostreaming

Deklaracje, raporty i trzy ustawy – Polska od ośmiu lat próbuje zwalczyć patostreaming

Karnistka: nowe przepisy o patostreamingu mogą w praktyce nie działać (wideo)

W piątek nadamy:

Eksperci: przez oglądanie patostreamów dzieci zaczynają mieć wrażenie, że to, co widzą, jest normalne

Sejm pracuje nad przepisami o zakazie patostreamingu – swoje propozycje mają KO i PiS

pś/ akar/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj