Lech Poznań wygrywając w ostatniej kolejce ekstraklasy z Piastem Gliwice 1:0 został piłkarskim mistrzem Polski. To dziewiąty tytuł "Kolejorza" w historii. Raków Częstochowa, który także miał szansę na ligowy triumf, pokonał Widzew Łódź 2:1 i zajął drugie miejsce ze stratą jednego punktu.

W toczonych równolegle meczach długo nie padały bramki i trwał status quo. Pierwsi swoje mistrzowskie aspiracje potwierdzili poznaniacy, a bramkę po składnej akcji zdobył w 39. minucie Afonso Sousa. Portugalczyk, jeden z wyróżniających się graczy ekstraklasy, strzelił 13. gola w sezonie i prawdopodobnie ostatniego w barwach Lecha. Prezes klubu Karol Klimczak w wypowiedzi dla Canal Plus przyznał, że jeden z liderów nowego mistrza kraju ma sporo propozycji i może chcieć zrobić kolejny krok w karierze.
W Częstochowie na gola czekano dłużej, a zdobył go z rzutu karnego w doliczonym czasie pierwszej połowy Jonatan Braut Brunes. To 14. trafienie kuzyna słynnego Erlinga Haalanda w sezonie.
W drugiej połowie Patryk Makuch błyskawicznie podwyższył na 2:0 i Raków oraz jego kibice mogli z nadzieją spoglądać w kierunku Poznania. Później w Częstochowie były niewykorzystany przez Makucha rzut karny, czerwona kartka Frana Tudora i kontaktowy gol Marcela Krajewskiego, ale ostatecznie ekipa trenera Marka Papszuna wykonała zadanie, zwyciężając 2:1.
A na boisku lidera gole już nie padły, choć więcej okazji miał Piast, prowadzony po raz ostatni przez Aleksandara Vukovica, m.in. Hiszpan Jorge Felix trafił w słupek, a udanymi interwencjami popisali się nie tylko bramkarz Bartłomiej Mrozek, ale i Antonio Milic, a nawet napastnik Mario Gonzalez, który w ostatniej akcji wybił piłkę sprzed linii bramkowej w olbrzymim zamieszaniu, gdy szczęścia próbował nawet golkiper gości Frantisek Plach.
Ostatni gwizdek sędziego Szymona Marciniaka z ulgą przyjęli nie tylko piłkarze i sztab szkoleniowy "Kolejorza", ale i ponad 41 tysięcy na kibiców na trybunach.
To dziewiąty tytuł Lecha w historii, czwarty w tym stuleciu i pierwszy od 2022 roku, a także premierowy z zagranicznym trenerem - Duńczykiem Nielsem Frederiksenem - na ławce.
Później zawodnicy, sztab i władze Lecha odebrali z rąk prezesa spółki prowadzącej rozgrywki Marcina Animuckiego trofeum i medale. Niektórzy pojawili się na przygotowanym na murawie podeście w towarzystwie dzieci, jak np. Ali Gholizadeh, który oprócz tego miał irańską flagę.
Jako ostatni w towarzystwie pociech wszedł na murawę szwedzki kapitan "Kolejorza" Mikael Ishak, który następnie - przy głośnym odliczaniu kibiców od... dziewięciu, przejął główne trofeum. Z głośników tradycyjnie popłynęło: "We Are the Champions" zespołu Queen.
Poznańska drużyna zgromadziła 70 punktów i o jeden wyprzedziła Raków, który po raz drugi został wicemistrzem i w nagrodę zagra w Lidze Konferencji.
Trzecie miejsce - dzięki remisowi 1:1 z Pogonią Szczecin - zapewniła sobie Jagiellonia Białystok, ubiegłoroczny triumfator rozgrywek. Dzięki temu ekipa trenera Adriana Siemieńca będzie mogła ponownie sprawdzić się w Lidze Konferencji, której ćwierćfinał osiągnęła w tej edycji.
Prowadzenie gościom, którzy musieli wygrać w stolicy Podlasia, by wyprzedzić "Jagę" i zepchnąć ją z ligowego podium, dał w 32. minucie Efthymis Koulouris. To 28. trafienie pierwszego w historii greckiego króla strzelców polskiej ligi. Wyrównał tym samym najlepsze w tym stuleciu osiągnięcie Węgra Nemanji Nikolica z edycji 2015/16 w barwach Legii Warszawa.
W drugiej połowie gospodarze mocno przycisnęli, a dopięli swego w 71. minucie, kiedy wyrównał Norbert Wojtuszek.
Czwarta na mecie Pogoń to bodaj największy przegrany sezonu, gdyż "Portowcy" po raz drugi z rzędu nie sięgnęli też po Puchar Polski, przegrywając finał z Legią 3:4.
Stołeczny zespół zakończył rozgrywki na piątej pozycji, remisując w sobotę ze Stalą Mielec przy Łazienkowskiej 2:2. Podział punktów ze spadkowiczem to podsumowanie mocno przeciętnego sezonu ligowego w wykonaniu Legii, która bardzo dobrze spisała się w Lidze Konferencji, docierając do półfinału, i zdobyła Puchar Polski, dzięki czemu znowu będzie mogła zaprezentować się w Europie.
Wydarzeniem meczu w Warszawie to pożegnania z Legią, które były udziałem Czecha Tomasa Pekharta, co uczcił zdobyciem bramki, Brazylijczyka Luquinhasa i Michała Kucharczyka. Ten ostatni specjalnie z tej okazji został włączony do kadry pierwszego zespołu, a sezon spędził w trzecioligowych rezerwach.
Poza Stalą, ekstraklasę opuszczą Puszcza i Śląsk, który przed rokiem był... wicemistrzem Polski. Drużyny z Niepołomic i Wrocławia zmierzyły się w ostatniej kolejce i skończyło się remisem 1:1.
Na innych stadionach też dużo się działo. Najciekawiej było chyba w Radomiu i Gdańsku, gdzie Radomiak uległ Motorowi Lublin, a Lechia przegrała z GKS Katowice po 2:3. Dzięki temu to zespół z Lublina zajął siódme miejsce, najwyższe w historii, i jednocześnie był najlepszym z beniaminków w tym sezonie. 49 punktów zgromadziła również "Gieksa", ale zdecydował bilans bezpośrednich meczów.
W Zabrzu Górnik zremisował z Koroną Kielce 1:1. Przed spotkaniem poinformowano, że na kolejne rozgrywki w klubie jako zawodnik pozostanie Lukas Podolski, który 4 czerwca skończy 40 lat. Za to pracy nie będzie kontynuował trener Piotr Gierczak, który w połowie kwietnia zastąpił Jana Urbana.
Kolejny sezon ekstraklasy rozpocznie się 18 lipca. (PAP)
pp/ af/